#8 – 24 miesiące teraźniejszości

01.02.2018

8

Ilu mnie we mnie?

Pierwszy lutego. Wczoraj zrobiłem łącznie 190 pompek w dwóch seriach. Nagrałem w końcu moje 100 pompek (dwa podejścia, za pierwszym na 90 padłem, musiałem zrobić drugie). Dziś czuję lekkie zakwasy na ramionach. Założenia na styczeń to 120 pompek. 2 stycznia zrobiłem 115 w jednej serii, do tej pory nie powtórzyłem tego wyczynu i nie osiągnąłem 120 pompek. Czyli założenie nie zrealizowane. Pęd ilościowy dał mi do myślenia. Pomyślałem więc o co tak naprawdę chodzi. Czy o ilość? To trochę tak jakbym sam ze sobą mierzył kto ma dłuższego. Ja mam, to znaczy, że jak mam krótszego. To bez sensu. Zmieniam taktykę. Nie wiem czy to nie zaowocuje tym, że będę robił rzadziej i nie będzie to tak skondensowane. Nadal pompki ale różne, boczne, skrętne, zwierzęce… różne. Taki wysiłek freestylowy przypodłogowy (to też kiedyś nagram).

Tyle o pompkach. Teraz o życiu. Żyję mam się dobrze, powoli realizuje swoje plany. Sprawiłem sobie nową marynarkę. Ostatnią kupiłem 10 lat temu w ciuchaczu za 4zł, jakościowo świetna, praktycznie przewisiała cały ten czas w szafie więc noszę do dziś. Pora na zmiany. Kupiłem więc drugą. Cieszę się i miło mi się w niej chodzi. Co to znaczy? Mam poczucie, że już wyrosłem z ziomeczka, którym byłem. Jasno i wyraźnie definiuje siebie przed sobą na nowo. W duszy rap, w sercu spokój, kiedyś ziomek z bloku, ale już nie patologia wokół, to czas nowego roku, w siebie pewnego kroku, rozkwitam jak krokus, patrze na to z boku, czuje, że cisnę w opór, spokojnie, a nie w amoku, mam siebie na oku, idę dalej niosąc wszystkim ludziom pokój.
Coraz bardziej rozumiem etykiety które sobie sami nadajemy wierząc w nie tak mocno, ze to właśnie my. Ciężko jest wyjść z siebie i stanąć obok. Polecam zrobić tak, wyjść z siebie i stanąć obok siebie, żeby zobaczyć siebie, kim się jest teraz. Czy ten obraz to ja? Czy taki chciałem być? Skoro mogę wyjść z siebie to ile jest mnie we mnie. Który ja jest tym prawdziwym? Ten na którego patrzę, czy ten który patrzy?

Coraz bardziej czuje się tatą. Dzieciaki rosną szybko, wypełniają szczelnie zakamarki mojego życia. W nich odbijam się najbardziej. Jak w czystych lustrach widzę siebie ich oczami i myślę o tym, co im pokazuję. Z jakim człowiekiem obcują moje dzieci? Kim dla nich jestem teraz i kim chce się stać, stawać w procesie płynącego czasu, ich dzieciństwa i dorastania. Dzieci nie robią tego, co im mówimy, że mają robić. Dzieci robią to co my robimy. Jestem świadomy tego, że one patrząc na mnie będą powielać zachowania i modele, które ja reprezentuje. Myślę o tym jaki model chce im zaszczepić. Staje się tym. Stwarzam się w to. Kiedyś, za 15 lat kiedy będą już nastolatkami, będą najprawdopodobniej mogły wrócić do tego posta, tych słów, do mnie dziś. Oto ja, dzięki wam Ewo, MIkołaju i Lilianno codziennie chce stawać się najlepszym sobą jakim mogę być. Dzięki. Dopełniacie moje życie, mnie samego. Od lat dążyłem do tych zmian, a teraz już nimi oddycham. Teraz już widzę to wszystko jako integralną część mojego życia. Patrzę na samego siebie i widzę drogę jaką przebyłem od maja zeszłego roku i myślę sobie – WOW, Marcel wielkie dzięki, że jesteś tu ze mną. I kto to teraz podziękował komu? Za co?

Wieczorem kiedy myję buzię, zęby, patrzę na swoje odbicie w lustrze, prosto w swoje oczy, wpatruje się w nie świdrując spojrzeniem sam siebie na wylot i widzę prawdę. Widzę ile jeszcze dróg jest do przejścia, ile schodów do pokonania, ile szczytów do zdobycia, ile potu, brudu i zmagań do przepracowania. I patrząc na siebie dziękuję sobie za ten dzień, za to że dziś znów mi się chciało, znów entuzjastycznie podszedłem do spraw, wstałem z werwą (z kawą) i ogarnąłem sam siebie w codzienności swojego bycia. Wtedy znów czuje się jednością, wszystkie moje ja zbiegają się do łazienki i patrzymy na siebie w lustrze, a tam patrzę ja. Ja człowiek, ja tata, ja mąż, ja artysta, ja projektant, ja biznesman, ja twórca, ja kura domowa, ja… O ja! Ilu nas tu. Na koniec dnia zostaje tylko jeden. Po wyjściu z łazienki znika nawet odbicie. I ja idę spać przez korytarze minimalistycznych myśli, które odprowadzają mnie do łóżka. Ja śnię sny, w których się budzę, z rana wstaję aby znów stać się wszystkimi sobą. Integrujemy się codziennie, granice się zacierają, robię się niepodzielny. Po prostu jestem teraz, pierwszego lutego roku 2018, na początku ósmego miesiąca teraźniejszości bardziej sobą niż kiedykolwiek. Dzięki.
Dobrego dnia.