#6 – 24 miesiące teraźniejszości

06.12.2017

6

NAJMNIEJSZA DECYZJA

6 miesiąc teraźniejszości zaczął się wraz z grudniem. Przed chwilą medytowałem przez około 20 minut. Oddech jest bardzo ważny w życiu, bardzo pierwotny i niezauważalny, a jest jedną z najważniejszych czynności. No nie da się bez niego żyć i łączy wszystkich ludzi na Ziemi poprzez niesamowitą sieć powietrza, z której wszyscy korzystamy co chwilę. 
W grudniu pomyślałem, że zrobię sobie miesiąc odpustu, czyli do stycznia wszystkie chwyty dozwolone. Tak więc już 1 grudnia (tak wyszło) spotkałem się z dobrym kumplem i po 5 miesiącach pierwszy raz wypiłem 4 piwa i zapaliłem 5 papierosów. Bardzo smaczne piwo, papierosy nadal niesmaczne. Ku mojemu zdziwieniu trzymałem się jeszcze śmiało na nogach  😀 i spokojnie komunikacją miejską dotarłem do domu. Na drugi dzień zaś… apap. Nagle przypominałem sobie dlaczego między innymi zrezygnowałem z alko. Mimo wszystko to był fajny wieczór, dzięki Andrzej.
Odpust jest świadomym sprawdzeniem samego siebie czy stare niepotrzebne wzorce i nawyki już się odkleiły ode mnie. Muszę z dumą stwierdzić, że tak. Co prawda 6 dni temu totalny odpust, ale od tego czasu żadnych chęci aby to powtarzać. Nie ma już takiej konotacji z alkocholem jak kiedyś, nie ma już takiego połączenia z papierosami jak kiedyś. Zostały resztki, z którymi uporam się myślę do stycznia – taki jest plan.
Tymczasem z obserwacji: przed ważnymi spotkaniami znajduję chwilę aby się wyciszyć i pooddychać pełną piersią, nastawić się, określić cele i nagle stałem się dużo bardziej skuteczny niż kiedyś. To niby takie proste, ale dla mnie to odkrycie, to nowe wzorce. Dążę do ustanowienia 10 minut medytacji z rana aby nastawić się na cały dzień, mocno ugruntować w teraźniejszości. Im bardziej jestem obecny tym więcej widzę rzeczy we mnie nad którymi wypada popracować jeszcze. To co we mnie metaforyzuje się na około mnie w najbliższym otoczeniu mojego mieszkania. Zauważam teraz bardzo wyraźnie jak każda moja decyzja powoduje efekt domina, który sprawia, że rzeczy nawarstwiają się, a to sprawia… i tak dalej i dalej i dalej… patrze czasem na zlew pełny naczyń, który jest metaforą nie rozwiązywanych na bieżąco problemów i myślę, że dużo jest do zmywania na raz, ale podwijam rękawy i jadę z koksem, bo w mieszkaniu które wynajmujemy nie ma zmywarki… efekt domina.
Przy dwójce szkrabów rocznych, biegających po całym domu i roznoszących zabawki i nie tylko można łatwo zaobserwować jak rośnie codzienna to-do-lista maleńkich rzeczy, takich tycich, a na koniec dnia jest ogaru na 1,5 godziny albo więcej. Włącza się głos w głowie – wybieraj co chcesz zrobić, bo energia i czas po 20:00 są już ograniczone i podyktowane rytmem snu dzieci. Czyli od 20:00 do 1:30 jest czas na… i tu pojawiają się ważne decyzje w moim życiu. Na co poświęcę swoją teraźniejszość. To uczy jak ogarniać i zarządzać czasem.
Odkąd zacząłem ten swój mały 24 miesięczny projekt w moim życiu zmieniło się wiele. Z każdym tygodniem lepiej rozumiem siebie, dokąd dążę i jak być tym sobą, którym zawsze chciałem. Lepiej rozumiem to gdzie jestem i gdzie chcę być oraz kiedy chce tam dotrzeć. Uwolnienie się od niepotrzebnych nawyków dało mi dużo energii i przestrzeni do zagospodarowania, a wszystko to wydarza się w mojej głowie. Oddaje to na zewnątrz sercem, bo wierzę w to, że takich ludzi jak ja jest więcej. Codziennie zmagamy się z życiem, ze sobą i ze wszystkim dookoła, aż pewnego dnia ma się dość już i przychodzi czas na zmiany, głębokie, najgłębsze u podstaw. Wtedy nagle człowiek zauważa jak dużo pracy go czeka jeżeli chce naprawdę odmienić swoją sytuację życiową. Na początku nie miałem poczucia, że cokolwiek jest zepsute w mojej sytuacji i muszę to poprawić, po prostu miałem olbrzymią chęć pójść tam dokąd jeszcze nigdy nie dotarłem i zdobyć to, o co od lat się starałem. Minęło 5 miesięcy i widzę wyraźnie, że żeby pójść jeszcze dalej muszę najpierw załatwić wszystkie nie pozałatwiane sprawy. To moje sprawy, a ja jestem za nie w pełni odpowiedzialny, tak jak za całe moje życie – pełna odpowiedzialność za wszystko co się w nim dzieje. Dzieje się ze względu na moje decyzje i domino, które wywołały. Zasadniczo domino w pełni świadomie ruszyło od maja i pędzi niepowstrzymanie. Nawet kiedy ten projekt 24 miesięcy teraźniejszości się skończy w 2019 roku to teraźniejszość będzie trwać wiecznie, a to domino już nigdy się nie zatrzyma dopóki świadomość decyzji będzie rosła. Na koniec okazuje się, że za wszystko w naszym życiu odpowiadają nasze najmniejsze decyzje, tak małe jak oddech, świetna metafora, dopóki nie zwrócimy na niego uwagi on dzieje się sam, dość płytko, tak tylko na przetrwanie. Kiedy poświęcimy mu uwagę, zaczynamy oddychać głębiej, pełną piersią i nagle dzieje się magia. Spróbuj. Zobacz. Najmniejsza decyzja, a zmienia najwięcej. Oddech, kto by pomyślał. Wdech i wydech i tak aż do końca. Dobrego dnia.